Zasady wynajmu produktu. Realizowane są wyłącznie stacjonarnie w jednym z naszych salonów (Wrocław, Kraków, Katowice, Poznań, Szczecin, Gdynia, Bydgoszcz). Nie wypożyczamy zestawu w sposób wysyłkowy. Jako zabezpieczenie pobierana jest kaucja 300zł. MEN zamierza surowiej podchodzić do kwestii ściągania na sprawdzianach i egzaminie gimnazjalnym. Jeżeli egzaminator przyłapie ucznia na ściąganiu, powiadomi jego rodziców o unieważnieniu pracy i przyczynie takiej decyzji. W ocenie Rady, fakt, że kandydat do miana aplikanta radcowskiego na egzaminie wstępnym był w posiadaniu „ściąg” stanowi poważne naruszenie zasad obowiązujących na egzaminie, jak i świadczy o nagannej moralnie oraz etycznie postawie kandydata do zawodu. Przeczytaj także: Za co uczelnie najczęściej karzą studentów Kup teraz: Zakazany długopis ściąga do ściągania do szkoły za 18,99 zł i odbierz w mieście Warszawa. Szybko i bezpiecznie w najlepszym miejscu dla lokalnych Allegrowiczów. Otwórz menu z kategoriami Kup teraz: długopisy do ściągania REMIKON za 38,00 zł i odbierz w mieście Rzeszów. Szybko i bezpiecznie w najlepszym miejscu dla lokalnych Allegrowiczów. na jednym z forów znalazłam post jakiejśc dziewczyny, ktora stwierdza, ze nauczy sama dziecko robienia sciagawek, bo program szkoly jest nie do nauczenia się. Cóż, zgadzam się z oceną programów. Ale uczenie sciągania - ja jestem Naręczne. Kup teraz: Narzędzie przyrząd do ściągania wskazówek zegarka za 49,99 zł i odbierz w mieście Poznań. Szybko i bezpiecznie w najlepszym miejscu dla lokalnych Allegrowiczów. Inna marka (DAAEC) Przeznaczenie. wielofunkcyjne. 72, 53 zł. kup 30 zł taniej. 97,53 zł z dostawą. Produkt: DAAEC Przyrząd do ściągania tulei tylnego amortyzatora wielofunkcyjne. dostawa za 15 – 19 dni. ZAKAZANY DŁUGOPIS ściąga do ściągania na ściągi, szkolny studia ORYGINALNY (5907480772609) ☝ taniej na Allegro • Darmowa dostawa z Allegro Smart! • Najwięcej ofert w jednym miejscu • Radość zakupów ⭐ 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji • Kup Teraz! • Oferta 6483087333 Zaczęła się szkoła, więc przygotowaliśmy dla was selekcje zabawnych hacków i gadżetów! Zobaczycie jak robić pranki znajomym i nauczycielom! Obejrzyjcie nasz EL7iWHP. Idea z całą pewnością słuszna jednak czy ma szanse powodzenia? Coraz więcej uczelni, kół naukowych czy innych organizacji studenckich angażuje się w różnego rodzaju akcje, mające na celu ograniczenie, o ile nie całkowite zlikwidowanie ściągania wśród studentów. Idea z całą pewnością słuszna jednak czy ma szanse powodzenia? Co powoduje, że zamiast rzetelnie się uczyć większość studentów woli liczyć na swoje szczęście i na egzaminach korzysta z „własnych pomocy naukowych”? Czy to tylko i wyłącznie wina lenistwa i niechęci do nauki czy może zakres i aktualność wymaganego materiału ma w tym swój udział?Kombinujemy od najmłodszych lat Doktor Zbigniew Bajka, od wielu lat wykładający na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz na Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego uważa, że przyczyn takiego stanu rzeczy należy szukać głębiej. Od najmłodszych lat jesteśmy przyzwyczajani do kombinowania i ściąganie uważamy nie za oszustwo, ale za przejaw sprytu i zaradności – mówi dr Bajka – na kolejnych etapach edukacji tylko utwierdzamy się w tym przekonaniu i doskonalimy umiejętności ściągania. Według mnie taki sposób „zdawania” egzaminu jest nieetyczny i powinien być traktowany jak zwykłe oszustwo. Niestety w polskich szkołach i uczelniach panuje przyzwolenie na taki stan rzeczy. Studenci wychodzą z założenia, że łatwiej wykonać ściągę niż spędzić długie godziny na nauce materiału, który bardzo często uważany jest przez nich za nieprzydatny. Według mnie duży wpływ na to ma po prostu zwykłe lenistwo i cwaniactwo. Sami studenci nie ukrywają, że ściągają jednak nie uważają tego za oszustwo. Za przyczynę podają zbyt dużą ilość materiału, który według nich nie będzie przydatny w przyszłości. Mocnym argumentem, wydaje się być fakt, że w dzisiejszych czasach dostęp do informacji jest bardzo łatwy. Nie trzeba już godzinami siedzieć w bibliotece i przeczesywać stosów książek. Wystarczy skorzystać z Internetu i w kilka chwil znajdziemy interesujące nas dane z każdej dziedziny naukowej. Studiujący historię na jednej z krakowskich państwowych uczelni Konrad podaje przykład egzaminu z historii średniowiecznej – Wykładający ten przedmiot profesor miał obsesję na punkcie dat. Tylko do tego egzaminu podanych ich było prawie trzysta! Oczywiście ta ilość określona było jako „niezbędne minimum”. Komu normalnemu chciałoby się tego uczyć? Zresztą po co, skoro ok. 80% z nich nie było datami, które „wypada znać”. Aż się prosiło zrobić z tego ściągę co w dobie komputerów i innych gadżetów jest proste i szybkie. Jeśli kiedykolwiek potrzebna mi będzie któraś z tych dat, w co szczerze wątpię, to po prostu wejdę na Internet i ją sprawdzę. Trzeba przyznać, że nowoczesne technologie sprzyjają oszukiwaniu na egzaminach. Również dr Bajka zwraca uwagę na ten aspekt– Czasy się zmieniły, teraz technologia służy studentom, niestety nie tylko w pozytywnych kwestiach. Dawniej nie było komputerów, kserokopiarek, telefonów z dostępem do Internetu. Zrobienie dobrej ściągi, zawierającej odpowiednia ilość materiału zajmowało bardzo dużo czasu więc nawet ze względów czysto ekonomicznych każdy wolał się nauczyć. Na większości uczelni można zauważyć, że studenci (jeśli chodzą na wykłady) robią notatki na laptopach, netbookach i innych tego typu urządzeniach. Poza łatwością odczytania i możliwością modyfikowania tekstu ma to jeszcze jedną zaletę – pliki tekstowe można bardzo szybko skopiować na małe, przenośne gadżety, które potem bierze się ze sobą na egzamin. Skrypty, notatki, czy nawet całe książki w plikach tekstowych, do tego połączenie z Internetem – jeśli tylko da się ściągać, każdy, nawet najtrudniejszy egzamin jest do zdania i to na niezłą ocenę. Wśród studentów są również tacy, którzy na egzamin idą przygotowani w miarę swoich możliwości, bez ściąg. Jednak jeśli nadarzy się okazja, bez skrupułów odpiszą od kolegi lub koleżanki, którzy wyposażeni w ściągi poradzą sobie z każdym pytaniem. Akceptowana jest tzw. praca zespołowa, w której to każdy dopowie coś od siebie i uda uzbierać się odpowiedzi na wystarczającą liczbę pytań. Szczególnie łatwo jest na testach, w których mamy do wyboru odpowiedzi a,b, c itp. Tutaj w odpisaniu nie przeszkodzi nam nawet zły charakter pisma kolegi lub koleżanki z roku. „U tego można ściągać” Nie bez znaczenia jest także podejście samego wykładowcy do kwestii ściągania na egzaminie. Studenci wymieniają się między sobą informacjami na temat przebiegu danego egzaminu i łatwości ściągania. Wyższe roczniki informują swoich młodszych kolegów „na kogo warto się uczyć, a na kogo wystarczy zrobić ściągę bo nie patrzy”. Wśród wykładowców znajdziemy takich, którzy bacznie pilnują podczas egzaminu. Rozsadzają według swoich schematów aby utrudnić odpisywanie, chodzą po sali. Czasami nawet proszą innych pracowników uczelni o pomoc w pilnowaniu. Osoba złapana na ściąganiu jest wyrzucana a na poprawce ma sporo trudności jeśli profesor zapamięta lub zanotuje przy jej nazwisku powód wykluczenia z egzaminu. Zaliczenie takiego przedmiotu każdy zapamięta na długo a zdobyta wiedza pozostanie w pamięci na wiele lat. Niestety, są też tacy wykładowcy, którzy udają, że nie widzą iż ktoś ściąga. Zawsze na początku egzaminu mówię studentom, że za ściąganie albo konsultacje z innymi jest ocena niedostateczna i usunięcie z sali – mówi nam doktor wykładający na jednej z krakowskich uczelni. Pragnie pozostać anonimowy. Ale na groźbach się kończy, chyba, że ktoś naprawdę robi to całkowicie jawnie to nie mam wyboru. Zazwyczaj przymykam oko i staram się aby wszyscy ukończyli pisanie egzaminu. Po co mam sobie robić problemy? Dla mnie wystarczy, że praca, którą dostanę jest napisana prawidłowo i mogę ją ocenić pozytywnie. Dzięki temu studenci i ja jesteśmy zadowoleni. Oczywiście zawsze zdarzy się ktoś kto będzie musiał przystąpić do poprawki ale zdawalność wynosi ok. 80-90%. Wiem, że ma na to wpływ moja postawa ale nie chcę utrudniać życia studentom. Wielu moich kolegów postępuje w ten sposób. Kolejną okolicznością sprzyjającą ściąganiu jest fakt, że wiele egzaminów odbywa się w formie pisemnej. Na egzaminie ustnym student staje twarzą w twarz z wykładowcą i albo jest nauczony albo nie. W tym wypadku możliwości ściągania spadają praktycznie do zera. Natomiast podczas formy pisemnej sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Duża liczba piszących- czasem nawet ponad sto osób, duże sale sprawiają, że trudno pilnować aby każdy zdawał uczciwie. Studenci ściągają więc na dyplomów Według doktora Zbigniewa Bajki kolejnym problemem jest zmniejszenie rangi wykształcenia wyższego. Obserwujemy coś w rodzaju kolekcjonowania dyplomów. Dzisiaj utarło się, że w zasadzie każdy studiuje i po prostu wypada mieć dyplom wyższej uczelni. Niektórzy studiują po dwa, nawet trzy kierunki studiów. Efekt jest taki, że na zajęcia na żadnym z nich nie są dobrze przygotowani. Sprzyja temu fakt niezwykłego funkcjonowania niektórych prywatnych szkół wyższych, w których, mam takie wrażenie, papier dostaje się w zasadzie za pieniądze. Sam spotkałem się z sytuacją, w której student miał pretensje o niezdany egzamin. Nie rozumiał jak mógł oblać skoro płaci. Kiedyś aby studiować trzeba było reprezentować naprawdę wysoki poziom wiedzy i umiejętności. Dobrze zdana matura, egzaminy wstępne. Potem przez kilka następnych lat systematyczna nauka, przesiadywanie w bibliotekach, trudne egzaminy. Dzisiaj już tego nie ma – mówi dr Bajka – wystarczy jako tako zdać maturę aby dostać się na uczelnię wyższą. Jeśli nie na studia dzienne to tzw. „wieczorowe” lub zaoczne. Wystarczy zapłacić i już jest się studentem. Każdy ze studentów powinien zadać sobie pytanie: Po co studiuję? Czy chcę tylko zdobyć papier bo wypada mieć tytuł magistra, czy może chcę się czegoś nauczyć i zostać specjalistą w danej dziedzinie? Studiowanie dla samego studiowania trochę mija się z celem, bo po co tracić 5 lat na udawanie, że się czegoś uczy? Jak widać szanse na całkowite wyeliminowanie ściągania są jak na razie znikome. Wymagałoby to zmiany mentalności nie tylko od studentów ale także osób prowadzących zajęcia. Konieczne byłoby również uczenie od najmłodszych lat, że ściąganie jest zwykłym oszustwem. Efekty takich zmian mogą być widoczne dopiero za kilkanaście lat, bo u osób obecnie studiujących lub mających zacząć w najbliższym czasie zbyt głęboko zakorzenione są nawyki z poprzednich etapów edukacji. Jednak niewątpliwie zarówno wykładowcy jak i studenci powinni robić wiele aby ograniczyć zjawisko ściągania dobre przykłady zachowań, nawet nieliczne, mają przecież wielką Pieńkowski Dziś matura. Kto się nauczył, spał w miarę spokojnie. Reszta w panice sięga po deskę ratunkową, czyli ściągi. Pamiętacie swoje przygotowania do matury? Nie chodzi o wałkowanie lektur czy zadań z matematyki, ale o żmudne pisanie maczkiem ściąg składanych w harmonijkę, czasem nawet kilkumetrową. Wszywało się też dodatkowe kieszenie do marynarek, kombinowało, jak w pończochach pochować kartki. To były czasy! Dziś młodzi mają teoretycznie łatwiej - sięgają po elektronikę. CO BĘDZIE NA POLSKIM? ZOBACZ PRZECIEKI Z MATURY 2012Współcześni maturzyści do ściągania na egzaminie dojrzałości używają mikrosłuchawek, nadajników, kamerek ukrytych w oprawkach okularów czy wszytych do krawatów. Jedyny dylemat, jaki mają do rozstrzygnięcia, to to, ile wydać na naprawdę drogi sprzęt. Koszty sięgają nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych! - Te rozterki szybko im mijają - przyznaje Piotr Marciniak, sprzedawca w sklepie szpiegowskim Spy Shop w Katowicach, w którym testowaliśmy gadżety, wykorzystywane na egzaminach. Wystarczy, że wypróbują, jak działa mikrosłuchawka czy kamera w okularach, a potem już nie chcą się z nimi rozstać. Ale też płacą jak za Jeśli raz skorzystają z elektroniki, do konwencjonalnych metod ściągania już nie wrócą - dodaje Marciniak. JAKIE PYTANIA MATURALNE ZNAJĄ NAUCZYCIELE? PRZECZYTAJBy wszystko działało jak należy, trzeba zainwestować w nadajnik i odbiornik - dwie małe czarne skrzynki, dzięki którym będziemy mogli przesyłać sygnał - obraz lub dźwięk - osobie, która rozwiązuje zadania. Kosztują od 800 zł wzwyż. Jedną z nich trzeba mieć przy sobie. Konieczna jest też karta TV, którą musimy podłączyć do laptopa naszego "podpowiadacza" - cena od 79 do 160 zł. Dalej zaczyna się dowolność. Za słuchawkę, którą wkładamy do ucha, zapłacimy minimum 999 zł. Sam krawat z ukrytą kamerą kosztuje 830 zł, a okulary, które nagrywają i przekazują dalej obraz, 530 zł. Miniaturowy sprzęt można ukryć bez problemu. Dziewczyny mają schowki na wysokości biustu - tam nikt raczej nie sprawdza. Chłopaki wykorzystują tajne w tym, że kiedy starsze pokolenia przepisywały notatki z zeszytów na małe karteczki, coś z tej wiedzy zawsze im w głowach zostawało. "Nowoczesne" sposoby ściągania takiej możliwości uczniom już nie dają. No i jeszcze pytanie zasadnicze - czy warto wydawać krocie na ściąganie, a więc na oszukiwanie, skoro praktyczniej i uczciwiej jest się po prostu nauczyć. Dla dobra własnego intelektu. I dla dobra portfela motywować do działania, a nie straszyćRozmowa z dr. Pawłem Jędrzejko, amerykanistą z Uniwersytetu że nie wolno, mimo to ściągamy. Do nieuczciwych zachowań w szkole - do ściągania - przyznaje się aż połowa doceniamy mocy instynktów. Kiedy uczeń słyszy, że musi zdać egzamin, bo konsekwencje klęski są poważne - zaczyna się bać. Wtedy włączają się proste mechanizmy obronne - "zrobię wszystko, żeby nie oblać". Często nawet ci najlepsi sięgają po ściągi: od tego zależy "przetrwanie" w jak uniknąć ściągania? Ważna jest formuła egzaminu, która wykluczy lęk, a jednocześnie unaoczni wszystkim, że sprawdzian nie jest karą. W tym roku moi studenci tworzą na zaliczenie hasła poświęcone pisarzom amerykańskim dla Wikipedii - to taka forma projektowa zaliczenia. Mogą korzystać ze wszystkich dostępnych źródeł i rad ekspertów. Egzamin staje się przygodą: student to "odkrywca", a efekty jego pracy są namacalne. Na nieuczciwość nie ma pan na Grinnell College w USA. Jak tam traktuje się ściąganie? Po pierwsze, projektowa formuła egzaminacyjna jest w Stanach na porządku dziennym. Po drugie - działa także, przestrzegana niemal religijnie, reguła nieuniknioności kary powiązana z brakiem społecznego przyzwolenia na oszustwo. Złamanie zasady uczciwości powoduje, że jeżeli ktoś zostanie przyłapany na ściąganiu, automatycznie zostaje usunięty ze studiów i musi się liczyć ze społecznym potępieniem. Ukończenie tak prestiżowej szkoły jak Grinnell College gwarantuje dobrą pracę - studenci nie ryzykują. Wolą otrzymać dwóję i powtórzyć egzamin. W Polsce nie jesteśmy w tym względzie konsekwentni. Gdy zdawali maturę, to... ściągi byłyNie warto być uczciwym w szkole - to opinia połowy uczniów. Przynajmniej tak wynika z raportu "Uczciwość w szkole", przygotowanego przez portal edukacyjny W badaniu wzięło udział ponad 6,5 tys. uczniów wszystkich typów szkół. Prawie połowa z nich uważa, że uczciwością w szkole przejmują się tylko "naiwni nieudacznicy" i że uczciwość utrudnia osiągnięcie zamierzonych celów. 66 proc. uznaje ją za przejaw sprytu i zaradności. A czy na maturze ściągali ich poprzednicy? KDJacenty Jędrusik, aktor Teatru Rozrywki w Chorzowie. Święty nigdy nie byłem, ale na maturze nie ściągałem. Nie było takiej potrzeby. Za to wiem, że koledzy robili takie mikroruloniki z papieru z notatkami lub fotografie tabel z wzorami wielkości karty do gry. Ksiądz biskup Tadeusz Pieronek. Och, matura... To było tak dawno temu - w 1951 roku. Ściąg ze sobą nie miałem. Wszystko, co najważniejsze, starałem się mieć w głowie. Za to przygotowując się do egzaminu, robiłem notatki na karteczkach - coś na kształt ściąg. Zostały w domu. Piotr Kupicha, lider zespołu Feel. Na egzamin z języka polskiego zabrałem ze sobą papierowe ściągi. Siedząc w drugiej ławce, kręciłem się i wierciłem na krześle, by je wyjąć. Kamienna twarz i zimny wzrok nauczyciela, który siedział w komisji, zmroziły mój zapał do skorzystania z nich. Maria Pańczyk-Pozdziej, wicemarszałek Senatu. Dzięki koledze, wybitnemu matematykowi, zdałam maturę z tego przedmiotu. Egzamin miałam w czasach, kiedy matematyka była obowiązkowa, a że nigdy nie byłam ścisłowcem, to bez jego pomocy pewnie miałabym problem. Prof. Krystyna Doktorowicz, dziekan Wydziału Radia i Telewizji UŚ. Nie przypominam sobie sięgania po ściągi. Najbardziej obawiałam się matematyki, jednak wtedy nauczyciele sami sprawdzali nasze prace i nieraz zdarzało się, że pomagali w rozwiązaniu zadań. * CZYTAJ KONIECZNIE:*TAKIEJ BIJATYKI NIE BYŁO W KATOWICACH OD LAT! ANTYFASZYŚCI KONTRA POLICJA - ZOBACZ ZDJĘCIA i FILMY*EGZAMIN GIMNAZJALNY 2012 - SPRAWDŹ JAK CI POSZŁO, ZOBACZ ARKUSZE i ODPOWIEDZI. PRZECZYTAJ O PRZECIEKACH* BUDYNEK JAK TITANIC? JEDNA Z NAJWIĘKSZYCH ZABRZAŃSKICH TAJEMNIC ODKRYTA [ZDJĘCIA + FILM]* OSTATNI CASTING MISS ZAGŁĘBIA 2012 [ZOBACZ ZDJĘCIA!] Dziś matura. Kto się nauczył, spał w miarę spokojnie. Reszta w panice sięga po deskę ratunkową, czyli ściągi. Pamiętacie swoje przygotowania do matury? Nie chodzi o wałkowanie lektur czy zadań z matematyki, ale o żmudne pisanie maczkiem ściąg składanych w harmonijkę, czasem nawet kilkumetrową. Wszywało się też dodatkowe kieszenie do marynarek, kombinowało, jak w pończochach pochować kartki. To były czasy! Dziś młodzi mają teoretycznie łatwiej - sięgają po elektronikę. Współcześni maturzyści do ściągania na egzaminie dojrzałości używają mikrosłuchawek, nadajników, kamerek ukrytych w oprawkach okularów czy wszytych do krawatów. Jedyny dylemat, jaki mają do rozstrzygnięcia, to to, ile wydać na naprawdę drogi sprzęt. Koszty sięgają nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych! - Te rozterki szybko im mijają - przyznaje Piotr Marciniak, sprzedawca w sklepie szpiegowskim Spy Shop w Katowicach, w którym testowaliśmy gadżety, wykorzystywane na egzaminach. Wystarczy, że wypróbują, jak działa mikrosłuchawka czy kamera w okularach, a potem już nie chcą się z nimi rozstać. Ale też płacą jak za Jeśli raz skorzystają z elektroniki, do konwencjonalnych metod ściągania już nie wrócą - dodaje Marciniak. By wszystko działało jak należy, trzeba zainwestować w nadajnik i odbiornik - dwie małe czarne skrzynki, dzięki którym będziemy mogli przesyłać sygnał - obraz lub dźwięk - osobie, która rozwiązuje zadania. Kosztują od 800 zł wzwyż. Jedną z nich trzeba mieć przy sobie. Konieczna jest też karta TV, którą musimy podłączyć do laptopa naszego "podpowiadacza" - cena od 79 do 160 zł. Dalej zaczyna się dowolność. Za słuchawkę, którą wkładamy do ucha, zapłacimy minimum 999 zł. Sam krawat z ukrytą kamerą kosztuje 830 zł, a okulary, które nagrywają i przekazują dalej obraz, 530 zł. Miniaturowy sprzęt można ukryć bez problemu. Dziewczyny mają schowki na wysokości biustu - tam nikt raczej nie sprawdza. Chłopaki wykorzystują tajne więcej o ściągach XXI w. serwisie CZYTAJ KONIECZNIE:*TAKIEJ BIJATYKI NIE BYŁO W KATOWICACH OD LAT! ANTYFASZYŚCI KONTRA POLICJA - ZOBACZ ZDJĘCIA i FILMY*EGZAMIN GIMNAZJALNY 2012 - SPRAWDŹ JAK CI POSZŁO, ZOBACZ ARKUSZE i ODPOWIEDZI. PRZECZYTAJ O PRZECIEKACHPolecane ofertyMateriały promocyjne partnera Nadszedł czas, aby zabrać się na tym blogu za gramatykę. Dotąd udało mi się tego uniknąć. Zawsze staram się pisać dla Ciebie o tym, jak uczyć się języka przyjemnie, a gramatyka to nie jest aspekt języka, który wielu kojarzyłby się z przyjemnością. Też należysz do tego grona? To teraz posłuchaj: ten wpis ma na celu wyposażyć Cię w takie narzędzia, abyś mogła oficjalnie i na zawsze z tego dziwnego fanklubu hejterów gramatyki się wypisać. A w ogóle skąd ten powszechny uraz do gramatyki? Szkoła? W dużym stopniu. Sama pamiętam te godziny spędzone nad długimi listami odmian wszystkich czasowników. A mogłam wtedy zrobić coś pożytecznego, nauczyć się grać na ukelele albo chociaż programować. Zamiast tego uczyłam się odmiany czasowników, których nigdy nie użyłam nigdzie poza kartkówką. Osobny temat to sposób, w jaki przeważnie ocenia się w szkołach wiedzę językową. Do dzisiaj pamiętam te niesprawiedliwe ocenianie: nie liczyło się, że użyłaś ciekawej struktury gramatycznej, jeśli nie zrobiłaś tego w stu procentach poprawnie. Szkoła szkoliła nas, aby posługiwać się wiedzą językową bezpiecznie, czyli nie robić błędów. A gdybym Ci powiedziała, że można inaczej? Gdybym Ci powiedziała, że trzeba inaczej? Że aby nauczyć się mówić poprawnie, musisz najpierw popełnić bardzo dużo błędów? Że można i trzeba posługiwać się językiem praktycznie, jeszcze zanim opanujesz wszystkie niuanse gramatyczne? A gramatykę nadrabiać na spokojnie? To Ci mówię. Jak już to mamy ustalone, to czas zaopatrzyć się w fajne narzędzia do gramatyki. Agent specjalny zawsze dostawał nowe gadżety, udając się na nową misję, więc oto i nasze gadżety na starcie z gramatyką. 1. KARTECZKI SAMOPRZYLEPNE: UCZ SIĘ NA PAMIĘĆ KRÓTKICH ZDAŃ Zapisuj krótkie zdania na karteczkach samoprzylepnych: prawdziwych lub wirtualnych na pulpicie. Kiedyś uwielbiałam obklejać nimi biurko i wszystko dookoła. Zamieszczałam na nich to, czego aktualnie się uczyłam, a ciężko było mi zapamiętać. W ten sposób utrwalałam wiedzę „przy okazji” w każdym momencie, kiedy siedziałam przy biurku: przy piciu kawy, przy rozmowie z mamą przez telefon. Jeśli chodzi o gramatykę, to zacznij od krótkich struktur: „chcę frytki”, „lubię jeść sushi”, przechodząc do bardziej skomplikowanych, kiedy te już się utrwalą. Zasada jest prosta: informacja na karteczce musi być tak krótka, abyś nie miała oporu, żeby na nią zerknąć. Jeśli wypełnisz ją od prawej do lewej, od góry do dołu — Twoje oczy będą jej unikać. Ostatnio wprowadziłam jeszcze jedną zasadę do mojej metody „karteczkowej”. Karteczki po odklejeniu od bloczka lubią się rolować i wygląda to niezbyt fajnie, z tego względu ostatnio zamiast je odklejać, zainwestowałam w większą liczbę bloczków i treści zapisuję na nich bez odrywania. Takie bloczki ustawiam albo na poziomo na biurku, albo o coś je opieram. 2. CZYLI SKĄD BRAĆ PRZYKŁADY DO KARTECZEK Jest bardzo dużo darmowych narzędzi, z których można czerpać przykładowe zdania, np. Duolingo, Mondly czy Drops. Ostatnio korzystam też coraz częściej z Clozemastera. Mimo wyglądu przypominającego trochę programy z dawnych lat jest to świetne narzędzie do nauki słownictwa i gramatyki. Clozemaster opiera się na krótkich seriach treningowych, w których ćwiczymy między innymi słownictwo i zagadnienia gramatyczne. Można z niego korzystać również w wersji darmowej. 3. KSIĄŻKA DO GRAMATYKI (DO STOSOWANIA W MAŁYCH DAWKACH) Dobrze mieć książkę do gramatyki. Niedobrze czytać ją od deski do deski – no chyba, że jesteś dziennym studentem filologii na bardzo wymagającej uczelni. W każdym innym przypadku lepiej czytaj gramatykę po trochu. Nawet pięć minut wystarczy, żeby pogłębić któreś z zagadnień gramatycznych lub poznać zupełnie nowe. Nie przesadź. Szczypta soli poprawia smak potrawy, ale pół solniczki go zabija. Gramatyka to ta sama historia. Ja chętnie korzystam z Gramatyki w Tłumaczeniach i gramatyk obrazkowych. 4. YOUTUBE: CZYLI WERSJA KSIĄŻKI DO GRAMATYKI W FORMIE AUDIO Jeśli po szkolnej edukacji językowej, pozostał Ci uraz tak wielki, że na widok książki do gramatyki, skręcasz w księgarni na ślepo byle w inną alejkę, to na szczęście jest YouTube. O zagadnieniach gramatycznych nie musisz już czytać, możesz posłuchać. Nie będę Ci sugerować żadnych konkretnych kanałów, bo wystarczy, że wpiszesz interesujący Cię temat, a wyskoczy milion tytułów. 5. ULUBIONE KSIĄŻKI I FILMY: CZYLI NAUKA POPRZEZ STYCZNOŚĆ To, co najbardziej lubię w nauce języka, to możliwość połączenia jej z przyjemnością. Nie zawsze trzeba się języka uczyć aktywnie, można utrwalać go biernie na przykład podczas czytania ulubionej książki lub oglądania ulubionego serialu. Chyba nie muszę Cię do tej metody przekonywać. Tak to już jakoś jest, że nawet po krótkiej lekcji gramatyki, potem mimowolnie będziesz wzrokiem w ulubionej książce zauważać to, czego przed chwilą się uczyłaś. I w ten sposób też będziesz to utrwalać. 6. DOBRA APLIKACJA DO KONWERSACJI: GRAMATYKA W PRAKTYCE Taka aplikacja do konwersacji to na przykład italki. Wiem, że mówię o niej ostatnio w prawie każdym poście, ale praktyczne wykorzystanie języka jest najważniejsze, a w tym pomaga ta aplikacja. Jeśli chcesz się nauczyć nowej struktury gramatycznej, trzymaj kilka prostych zdań z tą strukturą pod ręką w czasie konwersacji. Spróbuj wykorzystać ją jeszcze nawet przed lekcją — masz taką okazję w formularzu, który wypełniasz do wiadomości nauczyciela (na jakim poziomie językowym jesteś, o czym chcesz rozmawiać itd.). Nie przegap tej okazji do małej językowej rozgrzewki. Oczywiście, jeśli masz na przykład kolegów w pracy lub znajomych, którzy są rodzimymi użytkownikami języka, którego się uczysz, to koniecznie testuj na nich 😉. Jak najwięcej. 7. ZESZYT DO NAUKI NA BŁĘDACH: PO ROZMOWIE ZAPISUJ JE Zasada jest prosta: po każdej konwersacji / lekcji w języku obcym zapisuj poprawną wersję w rozmowie błędnie użytego słówka w specjalnym zeszycie / kalendarzu / planerze (ja używam do tego planera). I już go więcej nie popełniaj. Jeśli korzystasz z lekcji na italki, to nauczyciele często lubią wypisywać poprawne formy w konwersacji na Skypie. Za każdą lekcję płacisz, chyba nie chcesz, aby trud, jaki włożyłaś w tę pół godziny / godzinę konwersacji i wydana kasa zostały wykorzystane tylko połowicznie? Jeśli nie masz samopiszącego pióra pod ręką, to zapisuj te zwroty samodzielnie. 8. SUPER ZWROTY Już uczniowie w szkole mają tę świadomość, że wiedza wiedzą, ale spryt na kartkówce się przydaje. I żeby było jasno: nikogo nie namawiam do ściągania, szczególnie że na egzaminie ustnym i tak nic nam to nie da. Ale na takim egzaminie ustnym spryt też może poratować, wystarczy, że poznasz trochę super zwrotów. Takimi bardzo przydatnymi strukturami są na przykład czasowniki modalne. Naucz się je odmieniać, a na jakiś czas możesz odetchnąć. Zamiast uczyć się “ja jem”, “on je”, “ja śpię”, “on śpi” – naucz się “ja chcę”, “on chce” i tylko dołączaj odpowiednie czasowniki w bezokoliczniku. Pewnie, że czasami będzie brzmiało to dziwnie, ale lepiej powiedzieć coś w połowie poprawnie, niż nie powiedzieć nic (to nie jest kartkówka). Lepiej zamówić cappuccino zamiast kawy z mlekiem czy w ogóle nie zamówić kawy? ☕ Rozmawiasz tylko po angielsku ze znajomymi? To na razie skup się na formie nieoficjalnej. Na formie oficjalnej skupisz się, kiedy będziesz jej potrzebować. Więcej na temat super zwrotów pisałam przy okazji artykuły o Bennym i jego metodach tutaj. 9. PAMIĘTNIK WDZIĘCZNOŚCI: CZYLI ĆWICZ PISANIE Jeśli myśl o prowadzeniu prawdziwego dziennika niczym Bridget Jones odrzuca Cię z takim impetem, że musisz nosić ochraniacze — olej końcu pamiętnik wdzięczności jest teraz dużo modniejszy. Jak to działa? Codziennie zapisujesz kilka rzeczy, za które jesteś danego dnia wdzięczna. Właśnie zjadłaś pyszny sernik? Zapisz to! Nie tylko poćwiczysz język, ale i zapiszesz miłe momenty, do których przyjemnie wracać. Jak to się ma do gramatyki? Przy pisaniu pełnych zdań masz okazję sprawdzić swoją wiedzę gramatyczną. No dobrze, ale jak to sprawdzę, że na pewno dobrze zapisałam?Nie każdy ma przecież pod ręką korektora. Ja też nie, ale mam… 10. WTYCZKI / STRONY DO KOREKTY TEKSTU … zawsze pod ręką link do strony z korektorem tekstu. I sprawdza mi się znakomicie. Słyszałaś o Grammarly? To chyba najbardziej rozreklamowana wtyczka do sprawdzania tekstów angielskojęzycznych. Można zainstalować ją za darmo w przeglądarce do poprawiania wszystkiego, co piszesz w internecie po angielsku: od mejli po Google Docsy. A wiesz, że można takie rozwiązanie znaleźć zupełnie za darmo dla większości języków? Ja niedawno wpadłam na ten pomysł, wcześniej radziłam sobie inaczej i — teraz wiem — że robiłam to naokoło. Pomysł do skorzystania z korektora tekstu wpadł mi w trakcie pisania jednego z artykułów na bloga. Zawsze każdy post na koniec przerzucam przez takiego korektora, żeby wychwycił te wszystkie przecinki i literówki, które mi umknęły. I wtedy mnie olśniło: skoro korzystam z takiego narzędzia do korekty tekstu po polsku, to czemu miałabym nie korzystać z niego na co dzień do nauki gramatyki? Aż zrobiło mi się głupio, że dopiero teraz na to wpadłam. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że wcześniej mój francuski nie wymagał aż tak wielkich poprawek, bo chodziło mi o to, żeby posługiwać się językiem. Teraz jestem na etapie, kiedy gramatyka nabiera sensu i znaczenia. Od jakiegoś czasu LanguageTool dba o moją gramatykę jak nikt dotąd. I robi to bez marudzenia i za darmo. PODSUMOWANIE Gramatyka nie musi być taka straszna, jak ją malują w szkołach. Mam nadzieję, że powyższe metody pomogą Ci nad nią zapanować. I to nie jest tak, że teraz musisz stosować je wszystkie. Podstawowa zasada: poznaj jak najwięcej metod, ale wybierz tylko te, które dla Ciebie mają sens i które działają w Twoim przypadku. I pamiętaj, że odpowiednie nastawienie to już połowa sukcesu. Jak się nastawisz, że się gramatyki nie nauczysz, to na pewno się jej nie nauczysz. Jak się nastawisz, że dasz radę, to już połowa sukcesu za Tobą. Z niektórymi gramatyka wygrywa walkowerem, bo nawet nie mają odwagi się z nią zmierzyć. Ty daj sobie szansę. Choćby żeby wypróbować te nowe gadżety 💪.